środa, 3 czerwca 2020

159. Szyciowo: torby.

   W ostatnim czasie, a w zasadzie tak już od ponad roku, więcej szyję niż dziergam. No może trochę źle to ujęłam, bo jednak dziergam cały czas a szyję często, to i tak więcej powstaje rzeczy uszytych niż wydzierganych. Zrobienie czegoś na drutach trochę trwa, a uszycie bluzki to parę godzin i gotowe. Nie widać tego na moim blogu ale szycie zdominowało mój czas i wyobraźnię. W dzisiejszym wpisie pokażę efekt zauroczenia tkaninami wodoodpornymi, które dopadło mnie gdzieś tak w okolicach lutego. Materiału nakupiłam na kilka toreb i torebek o różnym przeznaczeniu, ale w efekcie powstały tylko trzy. W marcu już nie miałam głowy do pracy twórczej. Informacje ze świata przegoniły moją wenę, a materiały zaległy na półce w szafie. Na tę chwilę mam uszytą torbę na wszystko, torbo/koszyk na robótki i typową torbę na zakupy.


Ciąg dalszy toreb nastąpi, tylko teraz głowa zajęta ciuszkami na lato. Wiskozowe bluzeczki zdominowały szycie. Piękne lny i batysty wołają do mnie ze sklepowych półek. Jak ciężko się oprzeć.... ale dzielnie walczę;)
Pozdrawiam:)
         Agnieszka

wtorek, 5 maja 2020

158. Hortensja

   Zanim w ogrodach pojawią się kwitnące hortensje minie jeszcze chwila. W moim ogrodzie hortensje są na etapie nieśmiałego wypuszczania pierwszych listków. Bardzo nieśmiało zaczynają nowy sezon, ale nie ma się co dziwić, gdyż nocne spadki temperatury skutecznie spowalniają rośliny. Zauważyłam jednak i dobre strony takiej pogody, bo dzięki temu chłodowi trochę dużej mogę się cieszyć tymi roślinami, które już kwitną jak np. forsycje. W zeszłym roku był wyjątkowo ciepły kwiecień i pogoda bardzo przyspieszyła przekwitanie kwiatów. Maj był suchy i gorący, przez co nie zdążyłam nacieszyć się bzami/lilakami gdyż przekwitły błyskawicznie. W tym roku przyroda ma tempo które lubię. 
A wracając do hortensji, to zobaczcie jakiego "kwiatka" zrobiłam na prezent dla osoby lubiącej hortensje.





Wzór Hortense Beaded Lace Shawl by Anna Victoria
Włóczka to Lenka (100% len) kolor 132, dodatkowo koraliki Toho 8o. 
Druty nr 3. 
Włóczkę kupiłam jeszcze w zeszłym roku. Zauroczył mnie ten kolor, choć na moich zdjęciach nie wygląda tak zjawiskowo jak w sklepie Włóczki Warmii, bo tam właśnie kupiłam ten len. Moim zdaniem jest to świetna włóczka na takie cienkie chusty. Zupełnie inne tworzywo niż wełna ale równie pięknie prezentuje się w gotowym wyrobie i jest doskonałym dodatkiem do letniej stylizacji. 
Pozdrawiam:)
          Agnieszka

piątek, 3 kwietnia 2020

157. Alpakowy

   Ten mięciutki alpakowy sweter, to kolejny zrobiony dla córki. Biorąc pod uwagę, że większość rzeczy, które dziergałam w zeszłym roku była właśnie dla dziecka mego trzeba powiedzieć, że córka ma niezłą kolekcję rzeczy wydzierganych ręcznie na drutach. Dodając do tego wszystkie rzeczy, które jej uszyłam to okazuje się, że tych gotowych ubrań ze sklepu ma bardzo niewiele. Zresztą ja też przestałam kupować gotowce na rzecz uszytych i wydzierganych własnoręcznie. Zdecydowanie wolimy takie ubrania, w których możemy same wybrać rodzaj tkaniny, jej skład, kolor, wzór i to połączyć z wybranym fasonem dopasowanym indywidualnie do figury. Przyjemność noszenia takiego ubrania jest nieporównywalna z noszeniem sklepowych gotowców. Ale wróćmy do dzisiejszego bohatera, czyli sweterka z alpaki. Córka wypatrzyła podobny w necie i bardzo jej się spodobał. Sweter zrobiłam po swojemu, trzy razy prując w miejscu przechodzenia oczek ze skosu w pionowe. Nie mogłam wyczuć odpowiedniego kształty dla talii. W końcu udało się odpowiednio wszystko ukształtować i taki jest efekt:

Wzór to lekka inspiracja sweterkiem #16 Guernsey Pullover by Norah Gaughan.
Włóczka Alpaca Drops kolor 9026, wyszło ok. sześciu motków na drutach nr 3. 

Dziękuję, że do mnie zaglądacie i trzymajcie się zdrowo:)
              
                 Agnieszka


poniedziałek, 9 marca 2020

157. Kaszmirowy

   Wystarczyło, że tylko na chwilkę odeszłam od laptopa, a tu już upłynęło tak dużo czasu od ostatniego wpisu. Nie tak dawno przeczytałam na jednym z blogów, że takie przyspieszenie upływu czasu to oznaka starzenia się człowieka. No cóż, chyba się z tym zgadzam......
A skoro ten czas tak przyspiesza, to spieszę pokazać sweter, zanim całkiem spróchnieję przed tym laptopem. Sweter powstał jeszcze w styczniu jako prezent dla córki. Chciałam też poznać bliżej włóczkę kaszmirową, bo jeszcze nigdy takowej w rękach nie miałam. Wybrałam włóczkę nie zbyt cienką, taką na druty nr 4, żeby wzór warkoczowy dobrze był wyeksponowany. Jesteście ciekawi moich wrażeń z kaszmirowej przygody? W sumie to kaszmir, więc powinno być cudnie, bosko i takie tam....
A było tak sobie. Chyba za dużo się spodziewałam, bo jednak sława tej włóczki zrobiła swoje. Konkrety: 
- Włóczka jest bardzo mięciutka i delikatna. Ta jej miękkość to oczywiście plus, ale delikatność  samej nitki to już średnio. Wystarczy napisać, że gdy zawiązywałam supełek i mocniej pociągnęłam, nitka się rozeszła. Włóczka jest skręcona z  bardzo krótkich włosków i bardzo łatwo ją przerwać. Oczywiście przy samym przerabianiu włóczki na drutach nic się z nią nie dzieje, ale zawiązywanie końców wymaga wyczucia i delikatności.
-  Druga rzecz, to jej delikatność dla skóry, a raczej jej brak. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze słyszałam jaki to kaszmir jest wyjątkowo delikatny dla skóry. No może dla czyjejś tam jest, ale dla mojej nie. Mnie wełna przeważnie gryzie. Gryzie mnie alpaka, ale już merino nie i noszę z przyjemnością. Natomiast ten kaszmir mnie podgryza i ja w takim swetrze nie wytrzymałabym za długo. Córka, dla której tan sweter powstał, nie ma z nim problemu ale też zauważyła, że nie jest taki milusi jak można by się spodziewać - wszak to kaszmir! 
- Z wyglądu nie odróżniła bym tej włóczki od innych wełen, więc też szału nie ma.
- W noszeniu sweter sprawuje się dobrze. Jest ciepły i wygodny, ale za taką cenę spodziewałam się więcej (może, że sam będzie się prał?;)
Myślę, że to była jednorazowa przygoda, bo cena nie przekłada się na pełne zadowolenie z włoczki. A oto efekt tej przygody:

Włóczka Cashmere Light od Lana Gatto (100% Cashmeme, 50g/150m). Na drutach nr 4, wyszło ok. 7 motków.
Wzór to plecionka z japońskiej książeczki i dodatek radosnej twórczości własnej:)
Dziękuję za odwiedziny pozdrawiam:)
            Agnieszka 

PS: Czytając powyższy tekst należy wziąć pod uwagę, że skoro autorce czas umyka w zastraszającym tempie i może to być spowodowane zaistnieniem starości, to i całe to narzekanie na włóczkę może mieć tę samą przyczynę. Wszak malkontenctwo rozrasta się z wiekiem, zupełnie tak samo jak i mój tył.....k;) 

czwartek, 23 stycznia 2020

156. Plecionki dla Małżonka

  To znowu ja:) Idąc za ciosem i na fali moich chwilowych chęci do pisania postów, oraz zanim znów zniknę na kilka miesięcy, wrzucam fotki swetra, który zrobiłam na gwiazdkowy prezent mojemu mężowi. Nie wiem czy u was też tak jest, ale u mnie wybór właściwej włóczki na męski sweter, to kluczowa sprawa. Włóczka musi być wytrzymała, nie mechacąca się i ogólnie gotowa na wszystko oraz najlepiej niezniszczalna. Mimo żelaznej wytrzymałości, odporności na spanie na kanapie z kotem i jego pazurami na swetrze, oraz wiszącą przy rękawach wiecznie otwartą paszczą psa, której obślinione zębiska ciągle zupełnym przypadkiem zaczepiają o oczka swetra - włóczka taka musi zachować przyzwoity wygląd i wytrzymywać pranie w pralce. No i oczywiście musi zawierać w składzie trochę wełny dającej ciepło i komfort noszenia. Czy istnieje gdzieś taka włóczka, która podoła takiemu wyzwaniu to nie wiem, ale postanowiłam na początek wypróbować Alize Lanagold. Kolor na zdjęciach jest trochę przekłamany, w rzeczywistości jest to stalowa szarość. Generalnie mąż polubił się ze swetrem, nawet do tego stopnia, że prawie siłą sweter zabrałam do prania. Na zdjęciach jest już po pierwszym praniu w pralce i generalnie wygląda dobrze. Można wprawdzie zauważyć, że odrobinę się zmechacił na spodniej części rękawów, ale biorąc pod uwagę, że włóczka posiada lekki meszek, było to nieuniknione. Nie jest to jednak nachalne zmechacenie i za pomocą lekkiego obskubania parunastu pypci sweter jest jak nowy.


  Wzór plecionki pochodzi z japońskiej książki z wzorami, ale jest popularny i można go znaleźć bez trudu w necie.
  Włóczka Alize Lanagold kolor 200 stalowa szarość - jak wcześniej wspomniałam, zdjęcia trochę przekłamały kolor.
Zużyłam ok. 6 motków druty nr 4,5.
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam:)
      Agnieszka

środa, 22 stycznia 2020

155. Golf z Big Merino

   Dawno mnie tu nie było. To chyba moja najdłuższa przerwa w pisaniu postów i nie napiszę, że miałam permanentny niedoczas, czy coś w tym stylu. Prawdę pisząc, to po prostu straciłam chęć do pisania, nie chciało mi się i jakoś nie widziałam sensu ani potrzeby. Taka jakaś niechęć do internetu mnie ogarnęła, że nawet mało wchodziłam na inne blogi. Nazbierało mi się dużo rzeczy do pokazania i tych dzierganych i tych uszytych, ale czy uda mi się to kiedyś wszystko pokazać, to nie jestem pewna. No, ale póki co, to dzisiaj mam zdjęcia ciepłego golfu, który zrobiłam jeszcze w zeszłym roku, kiedy jesień jeszcze przypominała lato.


   Wzór warkoczy pochodzi z książki z japońskimi wzorami, ale można bez trudu znaleźć go też w sieci.
   Włóczka to Big Merino od Dropsa, kolor 01 ecru. Wyszło ok. 14 motków na drutach nr 5.
   Z tej samej włóczki zrobiłam jeszcze mitenki, które ozdobiłam wzorem zapożyczonym z chusty Eden autorstwa Ani Stasiak. Wzór tej chusty kupiłam już bardzo dawno, włóczkę do tego projektu kupiłam już dawno i wszystko czeka. A ja zachwycam się tym małym motywem z oczek przekręconych i mam nadzieję, że autorka wzoru wybaczy mi takie zapożyczenie, ale bardzo mi ten motyw przypasował do mitenek. 
Pozdrawiam:)
          Agnieszka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...