środa, 22 lipca 2015

67. Drobiazgi

  Żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce.... . Wymęczyłam ostatnio parę kompletów serwetko-podkładek, a aktualnie zajmuję się tworzeniem swetrów i ich pruciem. Doszłam w pruciu dzianiny do mistrzowskiej wprawy;) 
Żeby mi szło tak, jak mi nie idzie;)





Wzory serwetek znalazłam TU

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i idę, bo prucie czeka;)

wtorek, 16 czerwca 2015

66. Wdzianko lniano-bawełniane.

  Od dawna miałam ochotę zrobić jakiś ciuszek z lnianej nitki. Coś takiego co można zarzucić na siebie latem o wczesnej porze dnia, gdy jest jeszcze takie chłodne, rześkie powietrze. Wybrałam mieszankę bawełny z lnem i powstało moje wdzianko, z którego jestem bardzo zadowolona:)



Włóczka to Bomull-Lin Drops 53% Bawełny i 47% Lnu (50g/85m).
Zużyłam 9 i pół motka, druty nr 7. Grubość drutów dość duża, ale chodziło mi o to, żeby oczka były bardzo luźne. Początkowo planowałam robić na drutach jeszcze grubszych, mianowicie na dziewiątkach, ale efekt nie był zadowalający. Po kilku próbach na drutach różnej grubości stanęło na tym, że siódemki są najlepsze do realizacji mojej wizji wdzianka. Wszystkie brzegi, również patki, obrobiłam oczkami rakowymi. Dało to bardzo ładny efekt. Mam wrażenie, że po praniu dzianina zyskała na długości. W tym przypadku nie było to problemem, bo zależało mi na takim dłuższym wdzianku, ale na przyszłość muszę zapamiętać, że dzianina z tej włóczki ma tendencję do wyciągania się, szczególnie jeśli jest tak luźno dziergana. Włóczka, która początkowo przypominała sznurek, po praniu trochę zmiękła. Dzięki temu dzianina stała się lejąca i przyjemna dla skóry.
I na dzisiaj to tyle:)
Bardzo dziękuję, że do mnie zaglądacie:) 
Pozdrawiam serdecznie:)

środa, 10 czerwca 2015

65. Trochę zieleniny ....

... no, może więcej niż trochę. Jakoś nie mogłam się zebrać do pokazania na blogu mojego ogrody, podobnie zresztą jak i ostatniego udziergu, który czeka na zrobienie zdjęć. W czasie kwitnących bzów porobiłam nawet sporo fotek, wrzuciłam do komputera i tam zaległy. Bzy przekwitły już dawno, a zdjęcia już nieaktualne. Dzisiaj wzięłam się ostro za aparat i poniżej przedstawiam wyniki porannej sesji fotograficznej. Muszę jednak uprzedzić, że zdjęć jest bardzo dużo. Jak już się zebrałam to poszalałam, może się więc przydarzyć, że komuś się ziewnie, komuś przyśnie, a ktoś zejdzie z nudów podczas oglądania;) Nie biorę za to odpowiedzialności:) Oglądajcie na własne ryzyko;)
 Nie mogłam darować tym mrówkom, pięknie pozowały;)

 Perukowiec szykuje się do kwitnięcia.
 Pęcherznice kalinolistne już ubrane w kwiaty.
Mój ulubiony klon "Drummondii"
 Jakaśtam sosenka.
 Ulubiony tulipanowiec "Aureomarginatum".

Aktinidia pstrolistna.




 
 Krzewuszka.
 Żurawki.



 Ulubiony wiąz polny.
 Miniaturowy świerk lubiany trochę.
 Leszczyna "Contorta".

 Jodła koreańska "Silberlocke"
A poniżej mój ostatni nabytek:)


Czekam teraz na jajka:)) 

Jeśli udało się Wam dotrwać do końca, to dziękuję za wytrwałość;)
Pozdrawiam serdecznie:))


wtorek, 19 maja 2015

64. Szal bardzo koralikowy;)

  Ten szal długo powstawał, ale robienie dwóch metrów ciągle tego samego motywu jest takie monotonne. W końcu uporałam się z motywem powtarzanym w nieskończoność, milionem koralików i dobrze ponad kilometrem włóczki. Wzór nie jest dla mnie nowy. Podobny szal już kiedyś robiłam TU, tylko z innej włóczki. Mimo mojego jojczenia nad powstawaniem szala efekt końcowy wszystko wynagradza.









Wzór Lily of the Valley Pattern on a Leaf Motif  pochodzi z książki The Haapsalu Shawl S. Reimann, A. Edasi.
Włóczka Lace Drops, druty nr 3,5 i dużo szklanych koralików.
Wymiary: 210x75cm.

Dziękuję, że do mnie zaglądacie i pozdrawiam:))


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...