wtorek, 16 czerwca 2015

66. Wdzianko lniano-bawełniane.

  Od dawna miałam ochotę zrobić jakiś ciuszek z lnianej nitki. Coś takiego co można zarzucić na siebie latem o wczesnej porze dnia, gdy jest jeszcze takie chłodne, rześkie powietrze. Wybrałam mieszankę bawełny z lnem i powstało moje wdzianko, z którego jestem bardzo zadowolona:)



Włóczka to Bomull-Lin Drops 53% Bawełny i 47% Lnu (50g/85m).
Zużyłam 9 i pół motka, druty nr 7. Grubość drutów dość duża, ale chodziło mi o to, żeby oczka były bardzo luźne. Początkowo planowałam robić na drutach jeszcze grubszych, mianowicie na dziewiątkach, ale efekt nie był zadowalający. Po kilku próbach na drutach różnej grubości stanęło na tym, że siódemki są najlepsze do realizacji mojej wizji wdzianka. Wszystkie brzegi, również patki, obrobiłam oczkami rakowymi. Dało to bardzo ładny efekt. Mam wrażenie, że po praniu dzianina zyskała na długości. W tym przypadku nie było to problemem, bo zależało mi na takim dłuższym wdzianku, ale na przyszłość muszę zapamiętać, że dzianina z tej włóczki ma tendencję do wyciągania się, szczególnie jeśli jest tak luźno dziergana. Włóczka, która początkowo przypominała sznurek, po praniu trochę zmiękła. Dzięki temu dzianina stała się lejąca i przyjemna dla skóry.
I na dzisiaj to tyle:)
Bardzo dziękuję, że do mnie zaglądacie:) 
Pozdrawiam serdecznie:)

środa, 10 czerwca 2015

65. Trochę zieleniny ....

... no, może więcej niż trochę. Jakoś nie mogłam się zebrać do pokazania na blogu mojego ogrody, podobnie zresztą jak i ostatniego udziergu, który czeka na zrobienie zdjęć. W czasie kwitnących bzów porobiłam nawet sporo fotek, wrzuciłam do komputera i tam zaległy. Bzy przekwitły już dawno, a zdjęcia już nieaktualne. Dzisiaj wzięłam się ostro za aparat i poniżej przedstawiam wyniki porannej sesji fotograficznej. Muszę jednak uprzedzić, że zdjęć jest bardzo dużo. Jak już się zebrałam to poszalałam, może się więc przydarzyć, że komuś się ziewnie, komuś przyśnie, a ktoś zejdzie z nudów podczas oglądania;) Nie biorę za to odpowiedzialności:) Oglądajcie na własne ryzyko;)
 Nie mogłam darować tym mrówkom, pięknie pozowały;)

 Perukowiec szykuje się do kwitnięcia.
 Pęcherznice kalinolistne już ubrane w kwiaty.
Mój ulubiony klon "Drummondii"
 Jakaśtam sosenka.
 Ulubiony tulipanowiec "Aureomarginatum".

Aktinidia pstrolistna.




 
 Krzewuszka.
 Żurawki.



 Ulubiony wiąz polny.
 Miniaturowy świerk lubiany trochę.
 Leszczyna "Contorta".

 Jodła koreańska "Silberlocke"
A poniżej mój ostatni nabytek:)


Czekam teraz na jajka:)) 

Jeśli udało się Wam dotrwać do końca, to dziękuję za wytrwałość;)
Pozdrawiam serdecznie:))


wtorek, 19 maja 2015

64. Szal bardzo koralikowy;)

  Ten szal długo powstawał, ale robienie dwóch metrów ciągle tego samego motywu jest takie monotonne. W końcu uporałam się z motywem powtarzanym w nieskończoność, milionem koralików i dobrze ponad kilometrem włóczki. Wzór nie jest dla mnie nowy. Podobny szal już kiedyś robiłam TU, tylko z innej włóczki. Mimo mojego jojczenia nad powstawaniem szala efekt końcowy wszystko wynagradza.









Wzór Lily of the Valley Pattern on a Leaf Motif  pochodzi z książki The Haapsalu Shawl S. Reimann, A. Edasi.
Włóczka Lace Drops, druty nr 3,5 i dużo szklanych koralików.
Wymiary: 210x75cm.

Dziękuję, że do mnie zaglądacie i pozdrawiam:))


wtorek, 12 maja 2015

63. Chusta Dew Drops

  Pewnego kwietniowego dnia uświadomiłam sobie, że moja jedyna kuzynka w maju obchodzi bardzo okrągłą rocznicę urodzin i powinnam przygotować dla niej jakiś prezent. Podarek postanowiłam skompletować z kilku rzeczy, a jednym z elementów składowych miała być chusta. Teoretycznie czasu na dzierganie dużo ale w praktyce musiałam wywiązać się z zamówień, więc chustę trzeba było wydziergać w tzw. międzyczasie i wszystko pogodzić. Poszukiwanie odpowiedniej włóczki trochę trwało. Chciałam coś z jedwabiem i w odpowiednich kolorach. No cóż, kiedy zaczynam szukać czegoś konkretnego, to mimo ogromnego wyboru włóczek nie tak łatwo trafić na taką akuratną. W końcu zamówiłam dwie różne, nie byłam pewna jak będą prezentowały się na żywo, więc wolałam mieć wybór. Na szczęście co do wzoru miałam pewność. Włóczki doszły, wybrałam tę bardziej pasującą, cudną, ręcznie farbowaną w połowie jedwabną, no miodzio po prostu:) Rzut oka na schemat, na szczęście wzór Krople Rosy to prościzna, czas goni, więc szybko, szybko.....  Jakoś tak przy drugim rzędzie dziurek w drugim schemacie załapałam, że te dziurki mi się nie układają symetrycznie. Co jest? Gdzieś tam mi zaświtało pod czupryną, że na blogu Intensywnie Kreatywnej jest kursik robienia chusty Dew Drops i że chyba muszę się wspomóc. Obejrzałam sobie pierwszy filmik z kursu i dotarło, że schematy trzeba oglądać ze zrozumieniem a nie z rutyną pospieszaną pewnością, że każdą chustę trójkątną robi się tak samo. Przegapiłam, że zewnętrzne oczka trzeba dodawać w każdym rzędzie, a nie w co drugim jak w innych chustach. Sprułam wszystko i od początku do roboty a czas ucieka, szybko, szybko... Drugie podejście już było zgodne ze schematem i doszłam nawet do schematu z kroplami rosy, gdy zaczęło mi świtać, że nie pasuje ta włóczka do tego wzoru. Włóczka ręcznie farbowana w taki sposób, że dużo kolorystycznych przejść, za dużo się tam działo. Sprułam:( Na szczęście po przeszukaniu szaf znalazłam włóczkę, która mi pasowała i dałam radę w końcu wydziergać ten urodzinowy prezent. A oto efekt mojego twórczego chaosu;)








Wzór Dew Drops Shawl
Wsparcie techniczne Intensywnie Kreatywna
Włóczka Lace Drops cały motek, druty nr 3. 

Bardzo dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim wpisem. Z powodu awarii sieci nie mogłam na nie odpowiedzieć ale już to nadrabiam.

Pozdrawiam serdecznie:))




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...